Power Moves vs Style Moves

Rzadko mi się to zdarza, jednak czasem wchodzę na różnego rodzaju forum hiphopowe. Przeważnie odwiedzam te, związane z b.boyingiem, chcąc zobaczyć, co nowego zaprząta głowy wielbicielom tego tańca. Ostatnio natknąłem się na jeden mistrzowski temat: "Najprzystojniejszy b.boy", przewyższa wszystkie o głowę oryginalnością i doprowadził mnie do granic śmiechu. Pozostawię go jednak bez komentarza:)), gdyż magazyn ten nie jest nastawiony na rozpatrywanie walorów piękna, chciałbym natomiast napisać o: "Power vs Style, walka rozpoczęta, którą stronę wybierasz?", wow! Brzmi patetycznie, trochę mi przypomina "Gwiezdne wojny imperium kontratakuje":). Dla kogo rozpoczęta, dla tego rozpoczęta, mnie osobiście wydaje się, że trwa od zawsze, przynajmniej w Polsce. Właściwie polemizowałbym z tą walką ale o tym za chwilę.
Dużo się ostatnio mówi o stylu, mam wrażenie, jakby to był renesans tego elementu i bardzo dobrze, pamiętam dłuuuugi okres w historii polskiego b.boyingu, kiedy się o tym nie mówiło w ogóle. Dziś nikt już nie ma wątpliwości, że posiadanie własnego stylu jest podstawową sprawą. Kiedyś jeździłeś na imprezy i większość zawodników machała power, na dodatek wszyscy chcieli ciachać te same(najtrudniejsze oczywiście) przejścia, to było strasznie nudne. Zresztą jeśli ich nie miałeś w repertuarze, nie mogłeś nawet liczyć na jakiekolwiek miejsce w czołówce. Style moves były traktowane bardzo pobieżnie, wystarczyło zrobić kiepski six steps, freez i koniec, zaliczone. Wychodziły z tego śmieszne, a nawet kompromitujące sytuacje. Pamiętam konkurs w Bydgoszczy(1996r.), w którym udział wzięli tańcząc razem Broken Steps(Szczecin/Mogilno) i Gold Street Boys(Kołobrzeg). Jako jedni z nielicznych w tym czasie mogli się poszczycić kreatywnością, własnymi numerami i przede wszystkim konkretnym stylem. Moje zdziwienie sięgnęło zenitu, kiedy po zajebistym secie, jaki zaprezentowali okazało się, że nie przeszli do następnej rundy! To były częste wypadki i jeśli dziś w jakiejś sytuacji następuje przegięcie w drugą stronę, to szczerze mówiąc(pisząc:) traktuję to jak "odkupienie" za stare czasy. Mam wrażenie, że styl na nowo powrócił z wygnania. Na forum pojawiły się nawet głosy w obronie power'a(oczywiście skrzętnie "disowane"), myślę, że niepotrzebnie, trudno sobie wyobrazić break dance bez tego elementu. Figury będą zawsze obecne czy tego chcemy, czy nie, nie tylko z powodu swojej "widowiskowości" ale przede wszystkim dlatego, że są nieodłączną częścią tej dziedziny.
Często pytano mnie dlaczego ignoruję power. Dziwią mnie takie pytania, gdyby tak było sam bym ich nie ćwiczył, a uwierzcie mi, że strugam je na równi ze stylem. To, że kładę tak duży nacisk na "flavor", nie oznacza wcale, że neguję figury. Jestem po prostu przeciwny ślepemu kopiowaniu zauważonych wcześniej numerów z tej kategorii, choćby nie wiem jak trudne były. Power moves i style moves to dwie odrębne sprawy, myślę jednak, że nie różnią się niczym, jeśli chodzi o podejście. Oba te aspekty wbrew pozorom mają wiele wspólnego, tak samo liczy się kreatywność, szukanie nowych rozwiązań, przejść. Jeśli wykonasz standardowe łączenie na przykład typu: koła, bary, to choćbyś nie wiem jak poprawnie je wykonał nikogo zbytnio nie zadziwisz, ponieważ nie wniosłeś nic nowego. To tak samo jakbyś zrobił six steps i super wygięty bridge freez, być może dostaniesz gromkie brawa z powodu swej sprawność ale to niestety w dalszym ciągu nic nowego. Dla laików będziesz mistrzem świata, dla kumających bazę natomiast jedynie kopią.
Robiąc tylko figury można mieć swój styl, a nawet powinno się go mieć. Popatrzcie na przykład na air track'a, wiele osób go wykonuje, jednak jeśli przyjrzycie się dokładnie, to zauważycie, że każdy robi go po swojemu i o to chodzi. To samo dotyczy innych figur, a przede wszystkim sposobu ich łączenia. Zwróćcie uwagę na Eazy Rock, Kujo, Crumbs, Ibrahim, Swift, Storm, każdy z nich trzepie power moves i to nie dość, że działają w tym temacie na swój, niepowtarzalny sposób, to wzbogacają je o własne patenty. Z tego powodu piszę, że power niczym nie różni się(jeśli chodzi o podejście) od stylu, tak samo liczy się kreatywność i nowatorstwo. Nie ważne ile combo'sów natrzaskasz i jak długo będziesz się kręcił, ważne jest ile dasz z siebie.
Oba te elementy raczej współdziałają, niż walczą ze sobą. Każda ekipa, która uważa się za wszechstronną ma w swoim składzie ludzi, którzy ćwiczą power i tych, którzy stylizują, nie ma między nimi żadnych starć, szanują się nawzajem i popierają w tym, co robią. Dlatego właśnie piszę, że polemizowałbym z tą "walką". To błąd umieszczanie ich na przeciw siebie, nie należy ich rozpatrywać w kategoriach "to jest lepsze, a to gorsze". Oba te elementy raczej się uzupełniają, niż konkurują ze sobą. Razem tworzą jedną całość, a rozdzielenie ich sprawiłoby, że break dance nie byłby już tym samym tańcem.

Decó (SSS)

zobacz fotki!