Kto
jest w składzie Azizi?
C:
Jak, po kolei? Grupy break dance czy wszystkich? Bo ty nie znasz
całej historii. Azizi, to nie jest, stary, tylko ekipa break'owa!
Zawiera wszystkie cztery elementy hiphopu, jest dj, są graficiarze,
są b.boy'e i są chłopaki, którzy rymują, są też tacy, którzy po
prostu są zawsze z nami, wspierają nas, jeżdżą z nami na imprezy,
melanżują, dopingują do dalszej pracy, więc jak chcesz, żeby ci
wymieniać wszystkich, to zajęłoby trochę czasu. To jest taki projekt
jak rodzina, każdy może w nim być po prostu musi być przez nas akceptowany,
a tancerze to: Daro, Boy, Cimek, Michał, Kamil, Ucho, Jajko(Diabolo),
Zulus, Amor, 2V, Bieluń, Huher(Garbus) i ja czyli Cookis.
Azizi
powstało właściwie z dwóch ekip, moglibyście opowiedzieć krótką
historię?
C: To było tak, cztery lata temu jest taka opcja: Daro to już tańczy
dwa lata czy tam rok z jakimiś kumplami. Po pewnym czasie u nas
na osiedlu się dowiadujemy, że tańczą w Rybniku jacyś ludzie, jakiś
dziwny taniec. No to pojechaliśmy tam gdzieś pooglądać no i zaczynamy
razem trenować. Od nas chłopaki z osiedla, ekipa, prawie wszyscy
i jedziemy, tak się bawimy. Trenujemy przez jakiś rok, no i dochodzi
do scysji, oni i my. Naszym chyba największy atutem było to, że
zaczęliśmy wszyscy praktycznie w jednym czasie(różnica około miesiąca)
ale przez to, że mieliśmy jednakowy start o wiele łatwiej było nam
uczyć się wszystkiego. Choć i tak nie było łatwo ale jakoś wspólnymi
siłami osiągneliśmy dzisiejszy poziom.
Jak
się wtedy nazywaliście?
C: W ogóle mieliśmy z trzy nazwy... Oni nazywali się Street Force,
a my byliśmy Scream Style i była rzeźnia. Pokłóciliśmy się, że wy
kserujecie, wy tak samo, my na nich, oni na nas. Wymyślaliśmy na
siebie rożnego rodzaju chore historie, które nigdy nie miały miejsca.
Jechaliśmy się, wiesz. Chodziliśmy po mieście, z podniesionymi głowami.
Daro szedł na przykład(bo on nie był ze mną w ekipie), ja idę z
Uchem i wiesz, zobaczyliśmy się, to twarze zabójców, mijamy się,
wymieniamy się tylko przenikliwym spojrzeniem i idziemy dalej. Pewnego
dnia spotykamy się i się umawiamy na walkę, taka zajawka, żeby udowodnić
jeden drugiemu która ekipa jest w rzeczywistości lepsza. Sobota
w południe, Skatepark, ludzi mnóstwo, bo to blisko targu ale jest
taki cel, żeby udowodnić kto jest lepszy, w centrum miasta. Po prostu
maskra. Oczywiście nikt nic nikomu nie udowodnił bo walka była bez
jury, ale naprawdę to zdarzenie dało nam bardzo wiele. Dziś z perspektywy
lat patrzymy na to z uśmiechem.
Jak
doszło do tego, że się połączyliście?
C: Diabolo:)) złapał taką zajawkę, żeby pojechać do nich na trening.
Bo oni trenowali w innym miejscy niż my. On mówi tak, chodźcie,
jedziemy do nich na trening, a my nie, bo oni kopiują numery i nie
będziemy do nich jeździć. Ok, no to on pojechał raz sam i potem
oni przyjechali do nas i tak zaczęło się jakoś, wszystko odkręcać.
Zaczęliśmy sobie mówić cześć na mieście i w pewnym momencie pomyśleliśmy,
że jedziemy na BOTY razem, że będziemy jedną ekipą. My jedziemy
praktycznie same style, oni power'y, jesteśmy z jednego miasta,
czemu nie mamy czegoś zrobić razem, nie? No i w końcu się dogadaliśmy
i zrobiliśmy jedną ekipę Azizi. Kiedyś się nienawidziliśmy, a w
końcu nasze drogi się zbiegły. Ja Dara nienawidziłem, wygadywaliśmy
na siebie, niestworzone rzeczy, nie no stary, naprawdę... A teraz
co drugi dzień ja siedzę u niego na chacie albo on u mnie. Zupełna
zmiana o 180 stopni.
Na
co kładziecie największy nacisk podczas tańczenia?
C: Każdy się skupia na czymś innym. Nad tym, co uważa za najsłuszniejsze,
Cimek trenuje power i jeśli jemu to odpowiada, to nam pozostaje
się tylko cieszyć. Nie można komuś nakazać czegoś trenować, choć
jak patrzę tak na niego, to udziela mu się to w co my raczej jesteśmy
zapatrzeni, a nam to w co on i to jest jak najbardziej zajebiste.
Sądzę, że to właśnie jest siła ekipy, że nie narzucamy nic nikomu.
Czy
są jakieś podstawowe sprawy, na które wszyscy zwracacie uwagę?
C: Chodzi o to, że każdy jara się jakby czymś innym. Oglądamy coś
i ten mówi, że ten jest najlepszy, tamten, że ten, każdy ma swojego
ulubionego b.boy'a. Ale i tak wszyscy wychodzimy z jednego założenia,
a mianowicie że trenujemy TANIEC. A tak naprawdę, to cała esencja
break'a, o to chodzi: tańczyć do bitu, przede wszystkim tańczyć,
nie robić z siebie idiotów.
Mieliście
ostatnio okazję przeczytać, w jednym z czasopism hiphopowych wywiad
z panią Tyszkiewicz...
C: OOO!, nie! Mogę pojechać?(śmiech)
Co
sądzicie o jej wypowiedziach na temat tancerzy?
C: Ja ci powiem teraz tak, jest taka opcja: przychodzę do EMPiKu,
bo nie będę kupował tej gazety, wchodzę, bo mi Kiełpo powiedział,
że jest zajebisty artykuł na Mielonkę i Azizi, niby nie jest nic
napisane po ekipach ale jest pośrednio, okej, no idę. Czytam to
sobie spokojnie i tak czuję, jak mi się ciśnienie podnosi. Co ta
babka pisze, to jest niesamowite! Ona pisze coś takiego, że ja mam
tańczyć tylko z czystej miłości, tak? Dla zajawki, nie mogę czerpać
z tego żadnych profitów. Ona to wygłasza w ogólnopolskiej gazecie,
gdzie wszyscy to czytają i uważają za słuszne!
U: Mówi, że ludzie przychodzą tylko na tych, co rymują, a b.boy'e
są tylko dodatkiem. To jest paranoja.
C: Ona pisze, że BOTY jest po to aby b.boy'e byli sobie gdzieś z
boku, a raperzy sobie grali koncerty! Między występami tych raperow
jest gdzieś walka o pierwsze miejsce, tak? Zajebiście, zaprosili
sobie WWO i się cieszą, bo sobie małolatki przyszły, bez sensu,
zupełnie... Nie żebyśmy mieli cos do WWO bo uważamy ich za zajebistych
ludzi, chodzi głównie o to, że to ewentualnie raperzy powinni być
dodatkiem, a nie bboye(na tego typu imprezie). Mnie lekko zabolał
ten artykuł. Ona pisze, że jeżeli ktoś coś kocha, to robi to za
darmo. A jak chcę czerpać z tego pieniadze to jestem nieprawdziwy.
Przynajmniej ja tak rozumię ten tekst. Załóżmy, że ty jesteś hydraulikiem,
kochasz rury, uwielbiasz je codziennie czyścić, pracujesz i nie
możesz chcieć za to pieniędzy, bo kochasz ten zawod!!! Według rozumowania
tej pani tak powinno być, niech każdy oceni teraz kto tutaj ma rację.
A: Tak samo, czemu płaci raperowi za to, na przykład, że on rymuje,
przecież on to kocha, to czemu nie robi tego za darmo? Bboy jest
jakiś szczególny przypadek?
C: To nie chodzi tak naprawdę o pieniądze, że my chcemy hajsu i
tylko to nam w głowie. Tylko nam chodzi o to, żeby nas stawiali
na tym samym podium, wiesz o co chodzi, nie? Chcemy być traktowani
poważnie, bo my ten taniec traktujemy poważnie.
A: Bo z tego wychodzi, że raperzy są lepsi.
Co
zatem sądzicie o BOTY, jakie w Was wzbudza uczucia?
C: Nie no, dobrze, że robią tą imprezę. Czym więcej imprez, to się
rozwija to wszystko.
D: Tam jest klimat, nie. My się spotykamy, bawimy się i jest pokój.
W Niemczech jest fajny klimat.
C: Nie chodzi o to, że wiesz, że tam to wszystko trwa na jakiś zasadach,
że wybierają jakieś Pokemony w tym roku wygrywają i wszyscy we Francji
się cieszą. Liczy się tylko to, co jest poza sceną, że przyjeżdżają
ludzie z całego świata, biją strzały i jest zajebiście, można potańczyć
z nowymi ludźmi co musi się odbić w poziomie twojego tańca. Wracasz
do domu naładowany energią i śmigasz, wszystko idzie do przodu.
Wolicie
brać udział w konkursach czy luźnych jam'ach?
C: Nie chodzi o to, bo wiesz, BOTY to jest co innego. Wszędzie na
świecie już się nie robi takich imprez które wyglądają podobnie
jak BOTY.
D: Jak pojechaliśmy na batelkę teraz, to dzień wcześniej byliśmy
na "Warm Up Party" i było sto razy lepiej niż na batelce.
C: No, nie można mylić tych dwóch imprez, "Warm Up Party",
a BOTY, to jest niebo, a ziemia.
A: Jedyna różnica jest taka, że na drugi dzień było o wiele, wiele,
wiele więcej ludzi tylko, taka.
C: W Stanach nie ma żadnych imprez, które są organizowane w sensie
takim: pokaz 10 minut, jeb, jeb, jeb, walka i dowiedzenia. Nigdzie
tego nie ma, w Stanach, we Francji nie ma, tylko BOTY dalej ciągnie
to. Nie chodzi o to żeby zmieniać całą konwencję BOTY ale po prostu,
że teraz świat break'a się po prostu zmienił i trzeba mieć to na
uwadze organizując imprezę, pytać bboy'ów co by chcieli, a nie uważać,
że to, co się samemu myśli jest sluszne... Udowodniłbym wszystkim,
że zebrałbym dziesięciu ludzi, ot choćby z baletu, nauczysz ich
w miesiąc i zrobią taki układ, że wchodzą do walki o pierwsze miejsce,
a nie pokażą nic.
Może
to zatem wina sposobu oceniania?
C: Show nie pokazuje wszystkiego. Można w nim zamaskować to, że
czegoś się nie potrafi, zasłaniając się choreografią.
Czyli
nie można zrobić dobrego, wartościowego show?
C: Wiesz, pokazy wyglądają tak: 10 minut układów zajebistych, a
solówki są trzy w układzie, tak naprawdę to nic wielkiego, nie mówi
o ekipie i jak ich ocenić?.
D: Zdecydowanie za mało break'a.
Co
to znaczy według Ciebie?
D: Więcej jest pokazane jak robią układy, choreografię czy coś tego
typu. Za mało jest podstaw czyli up rock czy coś, no za mało jest
break'a. Mało styli, słabo po prostu.
Więc
jest to wina tych, którzy układają te pokazy?
C: Tak, to się zrobił jakiś trend na świecie, wszystko idzie w tą
stronę. Pokazy są zajebiście widowiskowe ale tak naprawdę słabe
pod względem poziomu tańca. Sztuką jest zrobić dobry pokaz i pokazać
dużo breaka.
Co
uważacie za Wasz największy sukces?
D: Dla mnie największym sukcesem jest to, że tańczę, cieszę się
z tego i koniec!
C: No, ktoś tam się reklamuje, że ma dziesięć zwycięstw, ok. Ja
mogę mieć trzy ale zajebiste i cieszę się z tego, że tańczę. Naszym
sukcesem jest każdy dzień spędzony na treningu. Sukcesem jest to,
że mogliśmy poznać tyle zajebistych ludzi nie tylko z całej polski
ale tez z zagranicy.
Wasi
faworyci?
C: Amerykanie.
A: Ogólnie to Tribal.
U: Najbardziej jaramy się imprezą Lords Of The Floor, to jest najlepsza
impreza na świecie.
C: Kiedyś pojedziemy ich tam rozwalić:))) Jest w ogóle taka opcja,
żeby ktoś w końcu zajarzył w tej naszej kochanej Polsce, że trzeba
zainteresować się tymi chłopakami i dać im środki do rozwijania
się. Tak jak porównać koncert Kasi Kowalskiej(ona jest wypaloną
gwiazdą) do BOTY. Ona bierze za to 25 000 i spokojnie znajdują się
ludzie, którzy jej za to płacą i żeby tak znaleźć sponsorów i za,
ot choćby BOTY było tyle do wygrania. Na lajcie mógłbym zebrać swoją
ekipę i polecieć do Stanów na imprezę. Niech ktoś w końcu zajarzy,
że tak trzeba zrobić. To pozwoli nam w końcu ruszyć, podbijać świat,
a nie tylko zostawać ciągle w realiach Polski.
Jak
ma się Wasze życie codzienne, widujecie się czy spotykacie się tylko
na treningach?
C: No to wygląda tak, że tylko Darecki, Cimek i 3 osoby są z Knurowa,
mieszkają trochę dalej, a my jesteśmy na jednym osiedlu, więc chcąc
nie chcąc ja wychodzę z klatki i już mam Amora, trochę dalej jest
Ucho i reszta ludzi. Po prostu codziennie się spotykamy, przesiadujemy
razem na ławkach, jest fajnie. Oni(Daro i Cimek) często dojeżdżają,
nie ma problemu. Mamy bardzo dobry kontakt ze sobą.
Dają
rade?
C: Dają rade:) Daro jest w robocie, rano do mnie dzwoni o dziewiątej
i sory, co robisz, bo wpadłbym na trening? Wpada na godzinę i muszę
już jechać i się zmywa:)))) No, tak jest...
Jak
się bawiliście na Kontroli Stylu w Krakowie?
D: Fajnie, fajnie, tylko mało ludzi:)
C: Zajebiście, wyszliśmy z założenia, że podchodzimy na luzie, zresztą
jak zawsze. W ogóle żadnego myślenia , że stawiamy sobie jakieś
cele. Z uśmiechem na twarzy, to nam się podobało i tak chcemy zawsze
tańczyć. Bez żadnych niepotrzebnych akcji ze ktoś się spina, wiesz,
że wjeżdżamy na BOTY i musimy wygrać, nie, nie. Tam też nie musieliśmy,
pojechaliśmy na luzie i wyszło :) Tańczymy sobie lajtowo, jak się
uda wygrać to OO! Udało się, zajebiście.
Co
Wam się nie podoba w imprezach organizowanych przez SSS?
U: To, że zawsze w jury jest ktoś od was, powinniście zaprosić kogoś
innego, np. waszego kolegę Mariusza z Amsterdamu...
Gdybyście
Wy robili imprezę, kto byłby w jury?
C: Na pewno ktoś ze Stanów: Remind, Moy, Li'l John na przykład,
ta trójka. Z Polski bym zaprosił Kiełpa, bo się chłopak zna.
D: Ja bym wziął tak jak Cookis mówi: Kiełpa, Deca bym wziął i kogoś
z Koszalina.
C: O to chodzi, żeby było zróżnicowane: Kiełpo, on ma swoją wiedzę,
ty też masz swoją, wiesz i jest na przykład ktoś od nas(ale my nie
bierzemy udziału w tej imprezie) i jest np. ktoś z BG II i wtedy
jest zajebiście. Każdy ma inną wizję break'a i to jest wtedy, moim
zdaniem sprawiedliwe.
Jeśli
zrobilibyście tak, to żadna z ekip nie wzięłaby udziału:)))
Azizi: (śmiech)
Lubicie
prowokować?
C: Zależy w jaki sposób. Taniec to jest walka, sama nazwa walka,
to się nie nazywa podawanie ręki. W słowniku pisze, że walka to
jest rzeźnia jakaś. No, nie no, wiesz o co chodzi, "siły zbrojne
walczą ze sobą", to ja mam iść walczyć, a nie podejście typu:
ale fajnie bawimy się, ale ciebie lubię, strzałeczka. Nie!! Ma być
jakieś wyzwanie, cel, pokonać przeciwnika "ja ciebie pojadę
gościu" i wtedy jest fajnie. Jest klimat, zadowolenie wewnętrzne.
Ostra rywalizacja, adrenalina.
Jakieś
plany na przyszłość?
D: Mamy plany, chciałbym zrobić jakąś imprezę w Rybniku. Tylko tak
jak Decó wiesz, nie? Jest ciężko z kasą, jak coś zrobisz, to jesteś
w plecy. Trzeba by było znaleźć ludzi z hajsem i dobrymi intencjami,
a o takich trudno.
C: Nie chcemy zrobić takiej imprezy wiesz, że to kolejna kopia tego
co dzieje się wszędzie. Chciałbym zrobić takie coś ala: Freestyle
Session, ale nie dokladnie to samo. Problem, ze u nas nie ma tylu
ludzi, którzy kumają bazę. Zebrać to wszystko do kupy i postawić
na nogi żeby ludzie po wyjeździe z Rybnika byli w szoku, wtedy będę
zadowolony. A wiec tutaj teraz apeluje do wszystkich bogatych ludzi,
kto chce pomoc proszę kierować się do mnie, razem możemy zrobić
coś naprawdę zajebistego dla tej kultury.
U: Dlatego ja myślałem, żeby zrobić taką imprezę na same zaproszenia.
Wysyłasz do tych grup, które kumają bazę, żeby to trwało kilka dni,
opłacić hotel, jedzenie... Jury żeby było z zagranicy, żeby nie
było z Polski. Oni nas nigdy nie widzieli i wtedy mogą rozsądnie
wybrać. A jeżeli my się spotykamy cały czas, na przykład ty patrzysz
na mnie, to już widziałem kiedyś, to jest tak, jak zawsze...
Czy
to nie jest jednak plus, że jury wie, kiedy dajesz z siebie 100%?
C: Moim zdaniem ocenia się to, co jest na tej imprezie, a nie, że
na przykład ja wiem, że Amor robi trzy twistery, a dzisiaj mu nie
siadło, to ja go oceniam przez to, że go znam gorzej. Miesiąc temu
robił, opuścił się, nie, to nie jest tak.. Ocenia się to, co jest
na danej imprezie, dokładnie. Nie, że ja znam Dara i o, dziś pojechał
na 40% swoich możliwości, to np. nie może zostać najlepszym bboyem
na imprezie, mimo tego, że jednak nim był. Ja bym tak nie oceniał.
Liczy się to, co pokazał w danym dniu a nie co reprezentuje na co
dzień. Trzeba zapomnieć o nazwach ekip i traktować wszystkich jednakowo.
A
jeśli poziom jest wyrównany?
C: Dlatego nigdy nie chodzę do jury i nie mam tego problemu:)))
Czy
uważacie to, co robicie za sztukę?
C: Czuję się tancerzem.
A: Grafitti to na pewno sztuka, bo tworzysz jakieś dzieło.
Nie
uważasz, że tańcząc też tworzysz dzieło?
A: To można powiedzieć sztuka tańca.
C: A balet jest sztuką?
Tak
uważam.
C: To b.boying też jest.
Na
jakim miejscu czujecie się w Polsce?
A: Pierwsze, nasza grupa posiada wszystkie elementy do tego aby
być dobra ekipa: styl, power, popping, locking...
Uważasz,
że nikt więcej tego nie ma?
A: Jako grupa mają ale jest dużo numerów oklepanych, które są na
kasetach.
U: Same oklepane rzeczy.
C: Nigdy nie staramy się oceniać innych ekip, każdy robi to, co
uważa za słuszne.
Co
zatem jest w Was wyjątkowego?
C: Że robimy rzeźnie, wpadamy i się nie pierdolimy(śmiech). Wjeżdżam
na walkę i się nie bawię, w jakieś hocki klocki. Zapominamy o przyjaźni,
napieramy na siebie, życie swoim torem, taniec swoim. Nie można
łączyć tych dwóch dziedzin ale po walce możemy iść razem się napić
piwa, porozmawiać ale nie licz na jakąś taryfę ulgową na parkiecie,
nie u nas i nie z nami.
D: Ja uważam, że my jesteśmy w piątce, a kto jest w tej piątce,
to nie wiem:)
C: My patrzymy innymi realiami, nie chcemy być oceniani ciągle realiach
Polskich, chcemy wyjść wyżej z tego gówna. Chcemy się pokazać na
większych imprezach, a nie tylko w Polsce. Jeżdżę tutaj po imprezach
i widzę np. ciebie, nie chodzi o to, że znów cię widzę albo, że
robisz te same triki tylko, że już chciałbym zrobić coś innego,
potańczyć z innymi ludźmi, tutaj już praktycznie wszystkich znam.
Ja uważam, że jesteśmy dobrzy ale na te realia, Polskie realia,
ale do USA nam jeszcze trochę brakuje, nie możemy dążyć do tego,
żeby być tacy jak oni, tylko lepsi i taki mamy cel.
Na
jakich imprezach najlepiej się bawiliście?
C: Dzień Prawdy 2 nam się podobał, dobrze zorganizowany, wyśmienite
After party i ogólnie zajebista atmosfera.
D: Mi się zajebiście podobało i tańczyło na imprezie z drugą połową
Azizi na Kontroli Stylu Krk, wcześniej, rok temu.
U: Mi się fajnie tańczyło w Kielcach ale to było rok temu na pierwszej
edycji BBoy Dokument.
C: Wiesz co jest fajne w imprezie? Jak nie jest ona na scenie. Jak
jest kółeczko, gdzie ludzie cię otaczają, a nie jesteś na scenie,
na jakimś piedestale podniesiony. Jak tańczysz miedzy ludźmi, gdzie
ludzi cię otaczają, świetne uczucie. Jak będziemy robić imprezę,
to na pewno nie będzie sceny, będzie tak, jak "Lordsy".
Widzisz tych ludzi i od razu się robi klimat.
Gdybyście
mieli możliwość, wyjechalibyście mieszkać za granicą?
C: Nawet nie pytaj, dzisiaj, jutro.
Pozdrowienia?
C: Ja miałem zawsze ułożone:) Tych, którzy w nas nie wierzą, ich
chciałbym pozdrowić. Żonę Darka, że jest bardzo wyrozumiała, że
mu pozwala jeździć na imprezy i o to chodzi, że się nie spina, nie?
I jeszcze moją przyszłą żone, Martę ;) i oczywiście tych wszystkich
którzy mają ten taniec w sercu.
Aha i odwiedzajcie stronę www.hiphop.pl, tam zawsze znajdziecie
najświeższe info dotyczące naszej przepięknej kultury HIPHOP i bardzo
dużo rzeczy odnośnie tematyki breakdance.
Dzięki
za wywiad.
Azizi: Dzięki.