01.05.2004r. na sali gimnastycznej II LO w Opolu odbyła się pierwsza impreza pod szyldem "Break Dance Rumble 04". Miała ona charakter bitw sześcioosobowych ekip, które oceniali: Daro(Azizi), Bartazz(BGII) i ja. Za gramofonami stanął niezawodny jak zwykle Domel(SSS), całość przy mikrofonie poprowadził Funny. Do eliminacji zgłosiło się 18 składów, nastąpiło losowanie i poleciała pierwsza runda.
W niektórych przypadkach nie potrzeba było dziesięciu minut, żeby się zorientować, która z ekip powinna przejść do następnego etapu. Tak było na przykład w pojedynku KGB(Mysłowice) z 3MJ(Bielsko-Biała, Czechowice-Dziedzice) czy Alternatywy 4(Żory) przeciw Element Skład(Kluczbork). Pierwsze z wymienionych składów zdecydowanie górowały nad swoimi przeciwnikami i nie było żadnych problemów z wyłonieniem zwycięzców. Jednogłośna okazała się również wygrana CDN(Jelenia Góra i gościnnie Wrocław), którzy spotkali się z Dance Macabra Crew(Bardo) oraz Władcy Wszechświata przeciw Sweeping Crow(Gogolin), którzy dawali radę, jednak Warszawa i Oborniki Śląskie okazały się dla nich tego dnia nie do przeskoczenia. Ciekawe okazało się spotkanie Tabasco i Lion Kings(Leszczyna), z obu stron momentami bardzo dobre tańczenie, reprezentanci Zielonej Góry jednak kiepsko rozpoczęli, często "palili numery", schodząc z rezygnacją na twarzy, podczas całej bitwy brakowało im pewności siebie i zdecydowania, co sprawiło, że przegrali. Najwięcej emocji wzbudziły pojednyki Azizi z Broken Glass II i Misjonarze Rytmu vs Funky Trip. Kontrowersje wzbudzał fakt, że w składzie sędziowskim zasiadają kolesie, którzy należą do tych ekip, przez co ocenianie(wg niektórych) nie mogło być sprawiedliwe. W założeniu podczas tego typu zdarzenia, sędziowie z danych składów nie mieli brać udziału w głosowaniu, jednak uległo to zmianie i moim zdaniem dobrze, że wszyscy troje mogliśmy mieć wpływ na wynik. Nie po to zostaliśmy wybrani, aby punktować "po znajomości", każdy z nas siedzi w tym od dawna i potrafi rzetelnie ocenić to, co się dzieje na parkiecie. Największy problem sprawiła nam bitwa Rybnika z Kielcami, bardzo wyrównana, potrzebna była dogrywka, by w końcu ogłosić wynik 2:1 dla Azizi. Nie sposób tu nie wspomnieć o Cimku, który cisnął kosmicznie dłuuugie dziewiątki, co prawda po czasie, jednak jak już wykręcił, to włosy stawały dęba. BG II tego dnia też pizgali zdrowo, każde wyjście miało swój początek, rozwinięcie i freez, a do tego świetnie siadały im numery. Rybnik błyskotliwie zaczynał, jednak zakończenia nie były porywające, toteż skłaniałem się właśnie w ich stronę. Funky Trip i Misjonarze Rytmu, to przede wszystkim flow, flow i jeszcze raz flow. Z dwóch stron wypasione tańczenie, różnorodne numery i uśmiech na twarzy, bardzo przyjemnie dla oka. Wynik: 2:1 dla Kędzierzyna-Koźla.
Ostatnia bitwa tej rundy to Another Style Crew przeciw WHSB(Białystok). Bardzo ciekawe patenty, co tu gadać, trzeba by zobaczyć, obydwa składy potrafiły zaskoczyć, miejscowa ekipa jednak, jak się okazało na wszystko znalazła odpowiedź, co sprawiło, że wygrali.
Krótka przerwa, nastąpił pokaz Capoiery(pasował tu jak wół do karety) i poleciały następne dwa etapy, podczas których wyłonione zostały trzy finałowe ekipy: ASC, Azizi i Alternatywy 4. Bardzo ciekawa bitwa KGB i Funky Trip, sporo energi. Ze strony Kędzierzyna-Koźla dużo oldskulowego tańczenia, płynne ruchy, z drugiej układy we dwójkę, trójkę, fliki, salta, stójki, sporo "akrobatycznych" rzeczy, ciekawy flow. Obu ekipom elegancko siadały triki. Wynik: dalej przechodzi Funky Trip i spotykają się podczas bardzo wyrównanego pojedynku z ASC, gdzie przegrywają. W przerwach koncerty zagrały miejscowy Dinal i Kultórwa.
Finał, to pięciominutowe bitwy "każdy z każdym". Najwięcej zwycięstw zgarnęli Aziziaki, drugie ASC, trzecie Alternatywy 4. Trzeba powiedzieć, że wszystkie spotkania były strasznie dobre, każdy z tancerzy miał swoje "pięć minut" i potrafił wywołać żywe reakcje publiczności. Tytuł "najbardziej wartościowego b.boy'a" otrzymał Barman z Opola, reprezentant Another Style Crew. Chłop naprawdę cisnął poważny b.boying, nie zabrakło niczego, styl, power, luz i prawdziwa radość z tańczenia.
Afterparty odbyło się w miejscowym klubie "Skipens". Niestety, nie dane mi było odwiedzić tego przybytku z uwagi na nadzwyczaj nieprzyjemną "pompkę" stojącą na bramie, która odebrała mi jakąkolwiek chęć na odwiedziny "jego lokalu", jak to określił. Nie zepsuło mi to jednak humoru i resztę wieczoru spędziłem na murku(jak na prawdziwego hiphopowca przystało:))) w doborowym towarzystwie, sącząc browar i polemizując niekoniecznie na tematy związane z break dance. Pozdrowienia dla wszystkich obecnych, którzy, jak wywnioskowałem z rozmów, tak jak ja świetnie się bawili na Break Dance Rumble '04.

Decó

Photo1 Photo13 Photo15 Photo16 Photo17
Photo2 Photo21 Photo23 Photo4 Photo5
Photo6 aPhoto1 aPhoto12 aPhoto15 aPhoto19
aPhoto2 aPhoto23 aPhoto27 aPhoto29 aPhoto30
aPhoto31 aPhoto34 aPhoto35 aPhoto9