KREOWANIE WŁASNEGO STYLU

Każdy kto marzy o tym, aby wykreować swój własny styl powinien zacząć od zdefiniowania tego słowa. Wiele osób myli to pojęcie, spłycając je do kilku wyrazów. Według nich oznacza to po prostu tyle, że trzeba robić swoje numery, otóż nic bardziej błędnego. Nie ogranicza się to tylko do tego(choć oczywiście w pewnym sensie w tym się zawiera), to dopiero wierzchołek góry lodowej. To, że ktoś prezentuje swoje triki, nie oznacza wcale, że jest posiadaczem stylu, jest to o wiele bardziej złożona sprawa. Składa się na nią WSZYSTKO to, co robisz, kiedy wychodzisz na parkiet, tzn.: począwszy od samego sposobu wejścia, poprzez mimikę twarzy, charakterystyczne ruchy, "tiki", na swoich numerach właśnie skończywszy. Nawet wasz sposób ubierania się jest częścią składową! Każdy z nas jest inny i niepowtarzalny na swój sposób, jeśli uda się wychwycić u siebie te różnice, spotęgować je podczas tańczenia, to jesteście w domu! Posiadając te właśnie niepowtarzalne i odróżniające was od innych cechy, sprawiacie, że ludzie nie znający was wcześniej rozpoznają ten styl, definiują go bezbłędnie i zawsze utożsamiają z wami.
OK, to tyle jeśli chodzi o teorię, teraz o tym jak wypracować swój styl. Przede wszystkim trzeba się nastawić na kilka lat ćwiczeń, niemożliwą rzeczą jest osiągnięcie jakichkolwiek zadowalających rezultatów po paru zaledwie treningach. Musicie poznać możliwości, jakie daje wam wasze ciało, a nie osiągniecie tego bez poznania podstaw, które być może są nudne i nie tak efektowne jak "nowości", ale to właśnie one powinny być waszą bazą, punktem wyjściowym. Śmieszą mnie goście, którzy chodzą z głową w chmurach, nazywając siebie b.boy'ami, a kiedy przychodzi co do czego, okazuje się, że nie potrafią zrobić zwykłego baby freez, nie wspominając już o poprawnym sixsteps'ie, to żenada! Aby kreować swoj styl MUSICIE poruszać się luźno w ramach b.boyingu(i nie tylko), a więc(co za tym idzie) musicie być wszechstronni.
Niezwykle ważny jest entuzjazm lub jak kto woli zajawka, bez niego daleko nie pojedziecie. Trzeba się zastanowić nad tym, co chce się osiągnąć, realizować wyznaczony sobie wcześniej cel. Jest to niezwykle żmudna praca, a samo "puste napierdalanie" i tak nie jest w stanie zapewnić tego, o czym tu piszę. Więcej myślenia, wyznaczania sobie celów i konsekwentne realizowanie ich. Bezmyślne tłuczenie tego samego na okrągło prowadzi do nikąd, możecie tańczyć i sto lat, a nic z tego nie będzie, liczą się szczere chęci i bodźce, których należy szukać na każdym kroku. Decydując się na ten ruch, wkraczacie na całkiem nowy obszar, tworzycie coś nowego, swój taniec, nikt tak naprawdę nie jest wam w stanie pomóc, bo od tej pory to WY decydujecie w którą stronę pójdziecie. Inspiracje są szalenie ważne, bez nich b.boying stałby w miejscu. Spójrzcie na power moves, ich ewolucja sięga głęboko akrobatyki sportowej, freez'y zaczerpnięte z capoiery(niektórzy do dziś są święcie przekonani, że break dance właśnie z tej sztuki się wywodzi:)))) czy bridg'e, które dosłownie śmierdzą jogą. Każda inspiracja jest dobra: salsa, tango, oberek, nieważne! Ken Swift(RSC), znany niegdyś ze swego grymasu na twarzy, zapytany przez Mr. Freez(RSC) skąd go wziął, odparł: Bruce Lee!:) Przestrzegam jednak, aby inspirowania nie mylić z kopiowaniem, bo granica potrafi czasem przebiegać niebezpiecznie blisko. Nie sztuką jest podpatrzeć kogoś, dodać do tego zgiętą nogę lub złapać się za jaja. Powielanie czyichś schematów i dodawanie własnych patentów, nie jest rozwiązaniem, a jeśli już, zróbcie to na swój niepowtarzalny sposób.
Często bywa tak, że wasze wizualne wyobrażenie tego jak tańczcie w ogóle nie pokrywa się z tym co robicie. To normalka, ciało płata figle i trzeba je trzymać na wodzy. Wymyślony numer nie zawsze wygląda(a raczej nigdy!) tak, jakbyście sobie tego życzyli, jednak nie należy się tym zrażać. Kreujecie swój styl, więc jeśli nie wygląda to i nie przypomina czegoś co wcześniej widzieliście, to jest to jak najbardziej ok! Triki które sam wymyśliłem i robię wcale nie są "pierwotną wersją" tego, co chciałem osiągnąć. One cały czas ulegają ewolucji, a dzieje się tak dlatego, że ciało nie zachowuje się tak, jak myślicie, musicie je "nauczyć" ruchu do którego dążycie. Poza tym, jeśli fizycznie nie dajecie rady czegoś zrobić, zawsze po obejrzeniu triku, można z niego wykombinować coś innego i do tego właśnie, przede wszystkim służy b.boy'om kamera. Wiem, że nie każdego stać na kupno tego niezwykle pożytecznego narzędzia, jednak zawsze znajdzie się jakiś znajomy z takowym sprzętem, który chętnie od czasu do czasu wpadnie na trening ponagrywać. Nie należy nie doceniać jej możliwości, to zajebisty wynalazek. Ma potężną przewagę nad lustrem, nie można przecież napierać na pełnej piździe z wzrokiem utkwionym w samego siebie, to kompletnie wytrąca z równowagi. Nie mówię tu o ludziach uprawiających sztukę poppingu, lockingu czy electro boogie, mają oni pod tym względem o wiele lepiej, jednak z tego co wiem, wytrawni wyjadacze tych kierunków też wolą kamerę. Po treningu można spokojnie usiąść i "na trzeźwo"(tak jest o wiele bardziej obiektywnie:) zanalizować to co robisz. Nie można się załamywać, często młodzi adepci widząc siebie pierwszy raz wymiękają, zresztą ja sam jestem dla siebie piekielnie krytyczny. Nie można krytykować się zbytnio, znasz siebie i widzisz minusy, inni nie postrzegają tego w ten sposób. Dostrzegajcie plusy, dobre rzeczy i rozwijajcie je, jeśli widzicie jakiekolwiek "kiksy", natychmiast rozprawiajcie się z nimi, należy eliminować niepotrzebne ruchy.
Pozwólcie sobie czasem na odrobinę szaleństwa, wariacji. Popraktykujcie najgłupsze ruchy jakie wam wpadną do głowy, to właśnie z nich najczęściej wychodzą konkretne knify. Dobre
numery nie muszą być wcale trudne, bardziej od tego co robicie, liczy się jak to robicie! Odważcie się na pokazanie czegoś nowego, czegoś czego jeszcze nikt nie zrobił, bez obawy o to, jak zostaniecie odebrani przez innych. I jeszcze jedno, musicie być pewni tego co robicie i wierzyć w to, bo jeśli nie będziecie zdecydowani, to nikt w to nie uwierzy.
Eh! Można tak pisać i pisać, ale reszta zależy już wyłącznie tylko od was samych. Wciskajcie w taniec maksimum energii i życia, powodzenia! Mam nadzieję, że ten tekst będzie bardziej pomocny niż tępe "lekcje break'u"(z braku laku) w magazynie Techno Party:)))


Decó (SSS)