Pod koniec ferii do Poznania zaprosił nas Ucho One, jeden z członków niegdyś ekipy Kosmo City Crew, organizator warsztatów break dance "Break Ya Neck". Udało nam się zaliczyć ostatni trening z serii dwu tygodniowych i "wielki finał", podczas którego odbyła się projekcja filmu "Beat Street", malowanie graffiti, tańczenie, pokaz Druha Sławka i Domela(Dj-ing) oraz koncert Peji. Całość zakończyła się afterparty w klubie Subway, gdzie udało mi się zamienić z Ucho kilka zdań, na temat tego typu przedsięwzięć.

Pierwszy raz organizujesz warsztaty?

Nie, to czwarta edycja. Pierwsza była w Eskulapie, następne już cyklicznie
odbywały się w Centrum Kultury Zamek

Zawsze zapraszasz kogoś na warsztaty?

Wcześniej zapraszałem DJ'i, żeby ludzie zobaczyli, że b.boying jest połączony z całą resztą kultury. Was pierwszych zaprosiłem na warsztaty, żebyście zamachali i pierwszy raz jest taka impreza na sam koniec. Wszystko jest uwarunkowane kosztami, gdybym miał fundusze to bym pół świata ściągnął , robię tyle na ile pozwala kasa ale chciałbym coraz to więcej ludzi zapraszać, rozwijać to coraz mocniej.
Ile trwają, jak wyglądają i jaka jest cena warsztatów?
Warsztaty odbywają się co pół roku, kiedy to są przerwy szkolne, ostatnie trwały 2 tygodnie podczas ferii. System warsztatów jest raczej dość klasyczny. Codziennie odbywa się trening trwający ok. 2 h, gdzie na wstępie jest rozgrzewka, potem prezentuję jakieś podstawy czy kanony tańca od up rock’u przez power moves, aż do electro boogalo i ludzie zaczynają sami próbować. Na wstępie kładę duży nacisk na to, aby chwycili że warto jest być roztańczonym i tańczyć do muzyki, a nie jak popadnie. Więc ludzie zaczynają trenować, a ja po prostu im podpowiadam z własnego doświadczenia co nieco . Poza treningami podczas każdych warsztatów zawsze organizuję projekcje. Ostatnio były to "Detours" i "Beat Street". Próbuję jednym filmem zahaczyć o historie, aby ludzie wiedzieli jak to się zaczęło i wyglądało kiedyś, czym jest cała kultura hip-hop(ta prawdziwa), za to drugi film ma na celu pokazać taniec w dzisiejszych czasach i możliwości z nim związane. Staram się też w miarę możliwości zapraszać gości choćby na jeden trening, obecnie była to Stylowa Spółka Społem (pozdrawiam). Jeśli chodzi o cenę jest to 60 pln za całe dwa tygodnie, czyli trening ok. 6 pln, co sądzę, że jest prawie śmieszną stawką i do przyjęcia dla każdego chętnego.

Jasne, kto zgłasza się na nie?

W większości ludzie początkujący lub z poprzednich warsztatów(ostatnie były #4). Jest to młodzież z Poznania lub bliskich okolic.
Do kogo są skierowane, do początkujących czy do tych, którzy już "coś łapią"?
Raczej skupiam się na początkujących, ponieważ sam muszę się jeszcze mocno roztańczyć , a poza tym chciałbym aby więcej ludzi tańczyło w tym mieście. Ci, którzy już "coś łapią" raczej przychodzą w formie koleżeńskiej, po prostu pomachać razem na treningach.

Jest na to popyt?

Wiesz, generalnie mamy w kraju bum na hip-hop i wszystko co z nim związane, więc jakiś tam popyt jest. Z drugiej zaś strony mocno dbam o reklamę w Poznaniu aby dotarło to do wszystkich zainteresowanych i każdy mógł spróbować. Media hip-hop’owe słabo promują break dance, jak i sami b-boy’s nie kwapią się do zaprezentowania szerszemu gronu czym tak naprawdę jest b-boying, wiec ludzie generalnie nie maja pojęcia na ten temat. Ale myślę, że jak ktoś chce, prędzej czy później zacznie tańczyć, niezależnie od tego, co się dzieje dookoła.

W tym roku "warsztaty z Omarem", organizowane przez NTM, nie odbyły się,
z powodu kiepskiej frekwencji. Ile osób zapisało się na Break Ya Neck?

Statystycznie na każdych warsztatach jest ok. 20-25 osób. A jeśli chodzi o warsztaty z Omarem, to nie można tego w żaden sposób porównywać, ponieważ tam była całkiem inna grupa docelowa. Ja skupiam się na początkujących i własnym mieście. NTM raczej chcieli skupić się na całej Polsce i również na ludziach już dłużej tańczących. Myślę, że poza ceną na odwołanie warsztatów miało wpływ jeszcze kilka czynników społeczno-kulturowych, jak i organizacyjnych. Generalnie szkoda, iż owy Omar nie pojawił się.

Skupiasz się na b.boyingu, czy obecne są też inne elementy?

Generalnie skupiam się na hip-hop’ie jako 4 elementach. Najważniejszy dla mnie obecnie jest
b-boy’ing, ponieważ czynnie tańczę i staram się rozwijać dość mocno w tym kierunku. Poza tańcem staram się aktywnie rozwijać w Poznaniu hip-hop jako kulturę właśnie 4 elementów, ponieważ ludzie w większości w ogóle tego nie rozumieją, dla większości hip-hop to teledyski z Vivy i ostatni hit polskiego Mc w radiu komercyjnym, po prostu ręce opadają. Organizuję imprezy pod szyldem Break Ya Neck, gdzie na wstępie jest zawsze projekcja filmu związanego mocno z kulturą, a potem impreza przy muzyce którą ja i ludzie z którymi gram uważamy za dobrą(wielkie podziękowania dla Druha Sławka). Krótko mówiąc komercyjne potańcówki z cyklu "black music" mam głęboko w dupie.Poza b-boy’ingiem rozwijam się jako dj ale to całkowity początek i jeszcze daleka droga przede mną. Staram się też mocno działać na rzecz Zulu Nation w Polsce z którym był bardzo duży problem, ponieważ pewna osoba założyła nielegalny oddział i przekręcała ludzi na pieniądze itd. Obecnie dzięki mojemu dobremu znajomemu(Wojta-z) sytuację udało nam się odkręcić i prowadzimy rozmowy z USA(Afrika Bambaata, Lucky Strike) na temat legalnego oddziału. W przyszłości myślę o jakiejś większej imprezie łączącej 4 elementy i może warsztaty z kimś, kogo uważam za autorytet w kwestii tańca (Storm, Ken Swift itd.)

Dzięki za wywiad!

Peace