Ekipy Broken Glass II, nie muszę chyba nikomu przedstawiać, są obecni niemalże na każdej imprezie. Podczas ostatniego "The Real B.Boys Battle" w Kraśniku w spektakularny sposób zgarnęli wszystkie tytuły: I miejsce, Best Show, najbardziej wartościowy tancerz: Bartek. Ustawiliśmy się pod jedną z kieleckich ścian przy głównej ulicy, gdzie ku memu zaskoczeniu chłopaki kończyli właśnie malować graffiti. Niestety nie udało się zebrać całej ekipy, osoby obecne podczas wywiadu to: Wachu, Bartek i Vasquez.

Powiedzcie, kto należy do składu BG II?

V: Obecnie w składzie jest 7 osób: Bartek, Wachu, Rudy, Tauzen, Guma, Small i ja, Vasquez.

Ile lat zajmujecie się tańcem?

B: Zacząłem na przełomie 96/97 ale w ogóle z tańcem mam do czynienia od 1994r. Ćwiczyłem electro u Wembleya przez 3 lata.
W: Od 1998r.
V: Początek 99, w składzie od końcówki roku 1999, no w ogóle, jak wszyscy prawie.


Na kilku ostatnich imprezach zaskoczyliście wszystkich świetnie skomponowanym show. Kto z Was zajmuje się klejeniem muzyki?

B: Generalnie, takim producentem muzycznym jest Vasquez ale oczywiście razem wszystko montujemy.

Razem ustalacie rodzaj muzyki do której tańczycie?

V: Ja na przykład przynoszę komputer na trening, włączam muzykę i ktoś mówi: "O, to jest dla mnie na solówkę!". Ostatnio taka opcja była.

Wszyscy tworzycie całe show czy jest może jedna osoba, która nad tym czuwa?

B: Jeśłi pracujemy nad show na jakąś konkretną imprezę, to raczej skupiamy się wszyscy. Oczywiście, jeżeli jeden z drugim ma jakiś układ do przećwiczenia, to dwaj tutaj, dwaj tam ale generalnie wszyscy w swoim gronie.
V: Tak, podpowiadamy sobie cały czas...

Jaki rodzaj muzyki preferujecie na treningach?

Funk i jakiś dobry hiphop.

Bartek, zajmowałeś się electro czy ktoś z Was hula popping, locking lub właśnie boogie?

B: Generalnie zajmujemy się breakingiem ale ja powoli też wracam do electro, z powrotem zaczynam trenować, powoli wracam do formy.

Jesteście uważani za ekipę wyłącznie stylową, która przede wszystkim stawia na styl. Ktoś z Was ćwiczy power, zajmujecie się tym czy może macie to w d...?

W: No to jest nieprawda.
B: Nie no, Rudy na przykład i Small zaczynają ostro trenować power, kombinować...
W: Ja nie wiem, wiesz, co to dla kogoś znaczy power, dlatego, że nie mamy twisterów? Bo to chyba o to chodzi...
B: Znaczy no nie no, nie ma co ukrywać, że nie mamy takiego typowego powerowca.
W: Ale każdy coś tam próbuje, żeby po figurze się nauczyć.
B: Staramy się po prostu tańczyć przede wszystkim...

Co sądzicie o poglądzie, że bez power moves daleko nie zajedziecie?

V: Bardzo polski pogląd:)))
W: Ostatnio widzieliśmy, Vasquez ściągnął z netu taki program ze Stanów, coś na zasadzie jak u nas "Rozmowy W Toku", coś takiego. Byli tam Dizzie, jego dziewczyna, czterech tancerzy. Z tych czterech jeden tylko robił power, zero up rock'u ale machał ostre twisty. Wiggles powiedział mu, że spoko, fajnie ale żeby więcej tańczył. Jak by to było w Polsce, to na pewno powerowiec by wygrał, a stylowcy by poszli do domu.
B: Ja mam takie zdanie, że jeżeli ekipa chce się uważać za wszechstronną, to jednak powinna wykonywać wszystkie elementy. W Stanach też są takie składy, w których konkretnego powerowca nie ma ale na przykład okazuje się, że większość kolesi umie pierdolnąć twistera. Potrafi zrobić taką sztuczkę, że kopara opada, nie? Tak, że myślę, że to w tą stronę powinno się wszystko rozwijać.

Kto jest Waszym faworytem?

B: Moimi faworytami generalnie są amerykanie i zawsze będą.

Jakie są Wasze inspiracje?

V: Wiem, że rozwijają nas bitwy ale inspiruje...
W: Na pewno każdy ma jakieś swoje inspiracje ale nie można tego tak przekładać, bo zaraz ktoś powie: "a, inspiracja, kseruje".
B: Moim zdaniem inspiracja nie równa się kopii. Jeżeli inspirują cię dobrzy tancerze to myślę, że to dobra sprawa. Jeżeli korzystasz z ich doświadczeń ale w tym celu, żeby samemu się rozwijać dzięki temu, przez jakąś konsultację z kimś, kto jest od ciebie lepszy, dłużej tańczy itd. Ale nie jakieś ściąganie filmików i naświetlanie się, klapki na oczy i muszę wytrenować ten numer, skakać na łapie pół minuty czy tego typu rzeczy.

Słyszałem o jakimś wyjeździe na zawody do Francji, jaka to miała być impreza?

Total Session.

Dlaczego nie doszedł do skutku?

B: Wyjazd padł z przyczyn finansowych i to tyle w jednym zdaniu.
V: Jeżeli chodzi o naszą ekipę, to tak, spłukaliśmy się na BOTY.
B: Tam były jakieś większe, mniejsze nieporozumienia ale w sumie to...
V: Na przykład Azizi mówili, że oni dzwonili do nich i kolesie ich przemielili strasznie. Pytali co jest z noclegiem, a oni: "Z jakim noclegiem, nie ma żadnego noclegu" i wiesz, musisz sobie sam załatwiać na własną rękę, co miało być załatwione.
B: To było ryzyko tak jechać, wiązało się z dużymi kosztami, a niewyglądało tak do końca pewnie.

Najlepsze imprezy w Polsce?

B: Dla mnie Kraśnik, napewno niezłe imprezy, jednak najlepszą w Polsce był Dzień Prawdy w Toruniu, na pewno. Bardzo się tam dobrze bawiłem i zajebiście mi się podobało. O DP2 się nie wypowiadam, bo nie byłem.

Co sądzicie o tegorocznych BOTY?

V: Nam już ręce opadają...
W: Dokładnie:))))
B: W pełni się identyfikuję z tym, co napisałeś na waszej stronie. Momentami czułem się, jakbym to ja pisał.

Dużo osób tańczy w Kielcach?

B: Trenuje na pewno gdzieś z 15 osób, jeżeli nie więcej, bo nie o wszystkich wiemy. Wiemy, że jest jedna ekipa, która się mało ujawnia, dzisiaj mają pokaz na jakiejś imprezie, Osama Crew. Na pewno nie mają wysokiego poziomu ale coś tam kombinują.

Czy zajmujecie się czymś innym poza b.boyingiem?

B: Ja i Michał(Wachu) malujemy graffiti, też już od wielu, wielu lat. Może nie tak aktywnie ale jeżeli mamy możliwości, to staramy się to robić. Vasquez siedzi w bitach, robi rzeczy związane z muzyką itd.
V: No, jakieś tam mixtape'y, podkłady i ogólnie tak łączę wszystko w kupę, o!

Uczycie się, pracujecie, utrzymujecie się z b.boyingu?

W: Nie, nikt nie pracuje.
B: Utrzymywanie się z tańca to na pewno nie ma mowy, tzn. można powiedzieć, że ja będę się utrzymywał za niedługo. Będę prowadził szkółkę w Warszawie. Wszystko się zapowiada w ten sposób, że będzie z tego trochę pieniążków, jest dużo zainteresowanych ludzi. Tak, że może się coś z tego wyciągnie...

Na czym się skupiacie, co jest dla Was najważniejsze w tańcu?

V: Up rock, top rock, do bitu tańczyć.
W: To jest najważniejsze.
B: Staramy się dochodzić do jakichś świeżych rozwiązań, zaskakiwać.
V: Obecnie nie jest ważne to, jakiego zajebistego zrobię freez'a, tylko jak na niego wejdę.
B: Stawiamy nacisk na płynność, żeby każdy ruch wynikał z poprzedniego, żeby wszystko miało ręce i nogi, nie było takie kanciate, itd. No i oczywiście, żeby wszystko grało z muzyką.

Co sądzicie o poglądzie, że break dance jest jednym z najbardziej skłóconych środowisk?

B: Ja uważam, że tu nie chodzi nawet o break dance, tylko polacy to taki naród zawistny i zazdrosny, tylko szukający jakichś powodów do konfliktów. Myślę, że to jest sedno sprawy. Na pewno jest wiele ekip, które za sobą nie przepadają, są też i takie, które dobrze się czują w swoim towarzystwie, razem sobie tańczą gdzieś na wyjazdach, nad morzem czy jakieś inne opcje. W każdym razie na pewno jest to dość skłócone środowisko, tak jak ja to obserwuję, chyba rzeczywiście tak jest. A bierze się to moim zdaniem z tej zawiści. Jeżeli jakaś ekipa wygrywa zawody, to od razu w innych składach wszyscy dopatrują się jakiegoś przekrętu, przekupstwa itd. Nikt nie może przejść nad tym do porządku dziennego, że ktoś wygrał, że ktoś może być dobry. Wszędzie się dopasuje jakiś wał. Ktoś potem coś pierdolnie w internecie, że ci wygrali dlatego, bo to, bo tamto i się to napędza. Albo jakiś małolat usłyszy jakąś plotę, pierdolnie to w sieci i już wszyscy wokół tego robią wielką aferę.

Jesteście młodymi tancerzami, "następnym pokoleniem". Ma na Was wpływ old school czy inspiruje Was wyłącznie new school breaking?

W: Jak ja zaczynałem tańczyć kilka lat temu, to ogólnie był taki nacisk, żeby ćwiczyć power i takie rzeczy, a obecnie nie można wiesz... Old school jest old school'em, my nie jesteśmy z old school'u, jesteśmy new school'owi i chcemy tańczyć tak, jak się to robi teraz.
B: Obserwuję to, co się dzieje na świecie, to jest w pewnym sensie jakiś tam powrót do old school'u. Ludzie bardziej się koncentrują na tańcu, na up rock'ach, na rowerach, na tego typu numerach. Przez pewien czas był taki okres gdzie wszyscy koncentrowali się na akrobatyce, skakaniu na łapie itd. W Stanach jest zupełnie inna opcja, tam lecą flow'em, nie? Tak jak było w old school'u tylko, że z new school'ową jazdą. Czyli new school'owy old school:)))

Bartek, skąd masz taki agresywny styl?

B: No ja lubię się wozić generalnie:))) Jestem pewny siebie po prostu.

Wielu ludzi zarzuca Ci właśnie wożenie się, wcinanie, nie dając pola do popisu innym, co o tym sądzisz?

B: Co ja mogę na ten temat powiedzieć? Daję im szansę, oczywiście, że daję ale jak ktoś się poci, to staram się go od razu tam ściąć w pół zdania. Generalnie lubię ciśnienie po prostu, w walce powinno być ciśnienie. Chciałem jeszcze powiedzieć, że ja nie toleruję jakichś takich poklepywanek, przybijania piątek, uśmieszków, lubię jak jest jazda. Po walce tak ale nie w trakcie, jak jest walka, to walka. Ja i tak będę tak zawsze robił, mnie nie interesują jakieś tam komentarze ludzi.
W: Kiedyś walczyliśmy z jakimiś dwoma koleżkami, po wszystkim powiedzieli, że wszystko spoko ale trochę za dużo fajek pokazujemy czy coś takiego. A ja mówię czego? To jest bitwa, to musi tak być, inaczej nie pasuje.

Dlaczego zacząłeś współpracę z Non Toper Mielonka? Jak do tego doszło?

B: Chłopaki zaproponowali mi po imprezie w Kraśniku 2001r., że montują ekipę, którą chcą rozjebać BOTY, chcą wygrać i pojechać do Niemiec. No i ja na to przystałem, nie wstydzę się tego, nie mam zamiaru się nikomu z tego tłumaczyć. Po prostu trenowałem z nimi przez długi czas.

Dlaczego zatem zakończyłeś współpracę?

B: To był mój wybór, po prostu stwierdziłem, że jednak lepiej się czuję w ekipie z mojego rodzinnego miasta niż w składzie, gdzie każdy jest z innego miasta itd. Po prostu zacząłem to sobie jakoś w pewien sposób rozkminiać i stwierdziłem, że jednak powinienem machać z chłopakami, wspierać ich, motywować, starać się, żeby rozwijało się, to co się dzieje.
W: Ale na pewno, żeby nikt nie myślał, że to jakaś zdrada.

Sanho i Bioły tak myślą.

W: To jest tak, że Sanho z Biołym, jak Dziadek odchodził do Mielonki, to już ich w Broken Glass II nie było. W tej nowej edycji z nami, oni sami odeszli.

No właśnie, nadszedł czas, żebyście opowiedzieli jak się zaczęła cała historia BG II z Waszym udziałem.

V: Historia zaczęła się tak, że Bartek z Przemem(Simet) wybrali nas, ten skład, który jest teraz, oni we dwójkę nas zwerbowali.
B: Najpierw zwerbowaliśmy Michała(Vasqueza) i Tauzena, bo stwierdziliśmy, że są to chłopaki, którzy mają jakieś tam pojęcie o tańcu i że mają zadatki na to, żeby być dobrymi tancerzami. Wzięliśmy ich w jakimś momencie pod skrzydła. Chłopaki zaczęli z nami trenować, na jakichś pierwszych pokazach z nami występować itd. W międzyczasie wynikało między nami sporo jakichś takich sprzeczek. Ja z Przemem często się żarłem z Sanhem i Biołym, często żarli się ze mną wszyscy, każdy z kimś tam. No i w jakimś momencie tak to jakoś się potoczyło, że Sanho z Biołym przestali z nami trenować i tyle. Nie ma nic więcej do powiedzenia moim zdaniem.
W: Jak oni byli w składzie, to wiesz, że niby my jesteśmy bez ich zgody, bo oni nie mieli już nic do powiedzenia. Jeżeli ktoś sam odchodzi z ekipy, to ekipa zostaje z nazwą, a ty, jak odchodzisz od niej, to dlaczego masz prawo używać tej nazwy, skoro już w niej nie jesteś? Ja tego nie rozumiem, to jest dziwna sytuacja. Pomimo tego, że oni od nas wsześniej machali, jako Broken Glass II edycja. Nie masz wtedy prawa rościć sobie prawa do tej nazwy.
B: Jeśli chodzi o nazwę, to ja mam większe prawo do niej, ponieważ to ja tańczyłem wcześniej niż Bioły i Sanho, a nie czuję się jako zawodnik z BG, bo dla mnie BG to jest kielecki old school, to jest Zajka, Wembley, Johnny, Baton, Spinksu i wiele innych osób, które były w tym składzie.

Ok, powróćmy do Waszej historii.

B: Tauzen i Michał, a wcześniej już Small z nami trenował, wcześniej niż oni, w Szczecinie z nami wystartował.
W: A ja byłem wolnym strzelcem:)))
B: Później doszli Wachu z Gumą, którego wypatrzył Przemo na treningach i Rudy. Ekipa zaczęła się krystalizować ale to też trochę czasu minęło zanim wystartowaliśmy.
W: Rudy doszedł niedawno, jest od roku w składzie.
V: Tańczy 2,5 roku.

Chcecie kogoś pozdrowić?

W: Wszystkich tych, którzy nas szanują i którzy mają jakieś tam pojęcie o break'u w Polsce. Mają swoje zdanie, nie kierują się tym, co ktoś powie w internecie:)))I ogólnie trzeba się wozić:)))
B: Wielki chuj internetowym b.boy'om!
W: Niech się wezmą do roboty, a nie siedzą na tym necie i pierdolą.

Dzięki za wywiad!

Dzięki!