Hip
Hop robisz...?
Będę
tu pisał o sobie nie jako hiphopowcu ale rasowym tancerzu- b.boy,
reprezentancie jednego z elementów tworzących hiphop. Zajmuję się
tym od dziesięciu lat, zjeździłem już kawałek tego padołu głównie
w takim właśnie charakterze, rozmawiałem z milionem innych podobnie
myślących tancerzy i jest wiele rzeczy, które muszą się zmienić,
nie tylko w Polsce. B.boying jest nierozerwalną częścią tej kultury
i jeśli ktoś wyobraża sobie ją bez tancerzy, to tak, jakby chciał
robić techno na fujarce. Każdy tak myślący człowiek, cofa się w
rozwoju, tworząc na podstawie własnego "widzimisię" coś,
czego nie należy mylić z terminem HH. Wielu raperów tworzy takie
"kultury", tak je nazywając, tymczasem okazuje się, że
ich hiphop, to po prostu jedynie własne podwórko, ziomale itd. Co
za fatalne ograniczenie, to jest jakaś pomyłka... Sądzą, że wiedzą
już wszystko na ten temat, krzyczą, że robią prawdziwy hiphop! Podejrzewam,
że mają na myśli rap... Dziwne, siedzę w tym długo i im dłużej rozmawiam
z ludźmi z całego świata, tym bardziej wydaje mi się, że wiem tak
mało, u niektórych jednak jest odwrotnie. To, że ktoś używa rymów,
nie czyni go wcale hiphopowcem w prawdziwym tego słowa znaczeniu,
jeśli w dupie ma tancerzy (nie wie nawet o co tak naprawdę w b.boyingu
chodzi), jedyne wrzuty jakie zna, to napisy na własnej klatce schodowej(nie
potrafi odróżnić srebra od taga), a o turntabliźmie wie tylko tyle,
że robi się to na gramofonach... Robisz hiphop wspierając całą tą
kulturę, darząc szacunkiem innych, wspóltworzących ją i pokazując,
że zależy ci na rozwoju każdego jej elementu, a nie mówiąc tylko:
graffiti i break dance są spoko! Jeśli rymują wyłącznie o monotoni
szarych bloków, to jest to tylko robienie rapu, być może bardzo
dobrego, jednak nie nazywajcie tego hiphopem. Dla mnie hiphop to
mc's, dj's, tancerze i graffiti, a nie np.: gołe dupy i pieniądze
w clipach. Wiem, że idzie za tym miliony zajaranych małolatów, wykrzyczany
tłum, gotowy przyjąć wszystko co mu zaoferują i akceptować to jako
tą kulturę ale niezależnie od tego co mówią, prawda jest inna.
Breakdancing jest nierozłącznym elementem tej kultury czy tego chcę
czy nie. No właśnie, bywają momenty, kiedy grubo zastanawiam się
czy chcę być z tym identyfikowany. Oczywiście droczę się i naturalnie
chcę lecz jeśli ma to być "ten hiphop", to ja podziękuję...
Nie chcę brać udziału w tworzeniu czegoś, gdzie na każdym kroku
spotykam się z ignorancją i brakiem szacunku. Często traktowany
bywałem (zdarza się to do dziś) jako "dopełniacz do imprezy"
i pomimo, że zdążyłem się przyzwyczaić, zawsze mnie to wkurwia.
Wieczne problemy z przebieralniami, wejściówkami, miejscem, podłożem
do tańczenia itd. Po prostu zapraszają nas i to koniec dobrego,
dalej już martwcie się sami. Ludzie! W ten sposób pokazujecie, że
macie w dupie nie tylko mnie i cały b.boying ale całą kulturę hiphop!
Tak samo jak dobry koncert potrzebuje dobrego akustyka, tak samo
dobre tańczenie wymaga spełnienia kilku warunków. Śmieszy mnie,
kiedy obgadujecie tancerzy, którzy tańczą w disco-polo(oni też mnie
śmieszą:))), nie zastanowiliście się kiedyś dlaczego tak się dzieje?
Dlaczego robią takie rzeczy? Czy ktoś z prawdziwych "hiphopowców"
zaprosił kiedykolwiek b.boy'ów do teledysku, przyzwoicie zapłacił
im za ich robotę? Prawda jest taka, że większość niestety nie i
być może to jest właśnie jeden z powodów tak małego przywiązania
tych tancerzy do hiphopu? Jeśli będziecie spychać ich na ostatnią
pozycję, mówiąc "chłopaki pokręcą się i ok!", oni będą
się coraz bardziej odsuwać od tych "hiphopowych" imprez,
uciekając gdzie indziej, tam, gdzie biorą ich "na poważnie"(co
niestety nie zawsze ma związek z tematem hh). Wymagam szacunku jako
b.boy, tak samo jak ja go okazuję innym, nie chcę aby traktowano
mnie z przymróżeniem oka! Jestem jednym z ludzi, którzy tworzą tą
kulturę i chcę aby ktoś, kto mówi, że robi hiphop, traktował mój
wkład w to na równi z innymi elementami. Nie mc's są najważniejsi,
bo z nich jest kasa, ważne jest wszystko związane z tym tematem,
jeśli jeszcze tego nie załapałeś, to nie wiesz co to prawdziwy hiphop.
Myśląc tak wspieracie tylko raperów i ich DJ'ów, to wszystko.
Zatwardziali hiphopowcy oburzali się, kiedy tańczyłem do funk muzy
pytając, dlaczego nie polski hiphop. Odpowiedź jest prosta, te kawałki
były robione z myślą o mnie, tancerzu, polskie numery, to często
nawijanie, nie mające nic wspólnego z prawdziwymi korzeniami, funk
zaś to zdecydowanie korzenie tej kultury. Jest niestety tak, jak
mówi Krs One: "Wielkie hiphopowe głowy, nie doceniają wagi
b.boyingu, często nie rozumiejąc jak wiele mu zawdzięczają".
W czasach, kiedy hiphop był tylko SUBkulturą, tancerzy break dance
w Stanach znali wszyscy(z ulicy, z telewizji...), wiedzieli dokładnie
z czym się to je, nikt nie zdawał sobie natomiast sprawy, co to
jest MC. To właśnie tancerze zabierani na pierwsze koncerty z powodu
"atrakcyjności" swych występów przyczynili się do spopularyzowania
na taką skalę sztuki rapu. To była pełna współpraca wszystkich elementów.
Chciałbym widzieć więcej najlepszych dj, najlepszych mc, b.boys
i writer'ów robiących coś razem, bo to jest prawdziwy hiphop. Od
zawsze dj'e grali muzykę do której tańczyli b.boys i rymowali mc's,
wszystko pokryte było graffiti, nie chcę aby nagle ktoś zaczął tak
nazywać coś zupełnie innego.
Sam jestem mc i w tekstach staram się poruszać tematy ważne dla
hiphopu, kultury jako sztuki. Do tego służy mi mikrofon, nie dorabiam
własnych ideologii i nie mówię, że ja robię prawdziwy a ty nie,
po prostu go tworzę, to fakt. Nie podpinam się pod niego, bo jest
modny, to co robię jest hiphopem, bo dotyczy nie tylko jego ale
przede wszystkim jego nierozerwalnych składników. Staram się świadomie
wpływać na rozwój tej kultury i zdaję sobie sprawę, że ciężko jest
w Polsce krzewić hasło "peace, unity & havin fun"
w dobie blokersów. Doszło juz do tego, że jeśli robisz hip hop i
nie chcesz zostać błędnie sklasyfikowany, musisz dodawać: pozytywny.
Jak to!? Przecież ta kultura nigdy nie była negatywna!
NWA pokazało swoją wersję rapu: twarde małolaty, biegające z bronią
i strzelające do siebie. To był gangsta rap i tyle. Po nich poleciało
na tych samych patentach wiele innych grup, z tą różnicą, że zaczęli
przypinać do tego metkę z napisem " true hiphop". Jak
już wspomniałem, to faaaaaataaaaalnaaaaa pomyłka. Każdy dzieciak
w Polsce wie z czego składa się hiphop. Chcecie robić prawdziwy
hiphop? Angażujcie swoje dupska w każdy jego element, nie musicie
tańczyć break dance, wystarczy, że popatrzycie przez chwilę jak
chłopaki machają i klepniecie kilka razy brawo. Uwierzcie mi, nic
Wam się nie stanie, a dla nas, tancerzy, to najbardziej trafny sposób
okazywania szacunku. Jeśli zaś macie zamiar bić brawo stojąc z rękami
wsadzonymi w kieszenie, to jedyne co może się stać, to kuku(ups!),
a nikt z Was nie chce chyba zostać impotentem?
Decó
(SSS)