Muza
do Break'a
Często
spotykam się z młodymi adeptami b.boyingu, którzy pytają mnie czy
mam jakąś muzykę do break'a. Zawsze oferuję im dobry, "stary"
hiphop i oczywiście potężną dawkę funk. Kurcze, wiem, że mają na
myśli muzę, do której mogliby potańczyć, która da im ostrą dawkę
energii, jednak trochę śmieszy mnie ten termin "muzyka do break'a".
Oczywiście zatańczyć można do wszystkiego, bo co to za tancerz,
który potrafi ruszać się tylko do "własnej muzyki". Jestem
w stanie zrobić show nawet pod Majkę Jeżowską, pod warunkiem, że
da to jakiś efekt, że jest w tym jakiś cel, patent. Nota bene na
BOTY Polska w 2003r, w Koninie wspólnie z SSS tańczyliśmy do rock
and roll'a, stwierdziliśmy, że jest to całkiem niezła jazda, szczególnie
pod power woves. Pomysł okazał się cholernie nowatorski i jak widać
rezultat był zadowalający. Mówię tu o pokazach, występach, jeśli
chodzi zaś o treningi, tu sprawa ma się całkiem inaczej, niewyobrażam
sobie bowiem ćwiczenia w rytmie DJ Bobo(chociaż zdarzało się z konieczności:))).
Napotykam ludzi, którzy tańczą do Bomb Funk Mc's, Flying Steps itd...
Jedyny powód jest taki, że po prostu na clipach tych wykonawców(nie
śmiem ich nazywać artystami) tańczą break dance. To jest jednak
tylko chwyt komercyjny, promują swoje produkty jako "muzykę
do break'a" jedynie dlatego, że to chwyta. Telewizja nie od
dziś jest potężnym środkiem przekazu i propagandy, jak widać ludzie
"kupują to". Cóż to za przyjemność jechać do tego samego,
monotonnego bitu. Prawdziwe tańczenie rozpoczyna się wraz z poszukiwaniem
każdego uderzenia. Jak powiedział DXT: "w disco DJ nie ma kontroli
nad bitem, jego rola ogranicza się do utrzymania tempa: bum, cyk,
bum, cyk..." i dodam jeszcze Grand Master Melle Mel: "scena
disco zabija breakdancing". Prawdziwe "b.boy hymny"
nie powstały z myślą o tancerzach break dance. To pełne duszy kawałki,
które nie były robione po to, aby podbić rynek, często teksty w
ogóle nie mają nic wspólnego z b.boyingiem, np.: Incredible Bongo
Band "Apache", czy Jimmy Castor Bunch i ich nieśmiertelne
"It's Just Began".
Lubię
tańczyć do numerów w których "coś się dzieje", tzn. nie
ma monotoni, powtarzalności, z tego powodu najbardziej wchodzą mi
żywe instrumenty. Uwielbiam szybkie, połamane bity, zmiany tempa,
kiedy ledwo nadążam machać nogami, wtedy nie ma czasu na zastanawianie
się, po prostu robisz to, co każe Ci ciało. Z tego powodu uważam,
że ciężko jest przebić perkusję i zasiadającego za nią dobrego perkusistę.
Piszę ciężko, bo z drugiej strony, jeśli posłuchać np. Afrika Baambaata,
która w stu procentach jest elektroniczna, to aż ciary po plecach
lecą, nie ma zlituj się. Dlatego nie ma żadnej recepty na dobry
kawałek do tańczenia, jednym lepiej wchodzi hiphop, drudzy z kolei
lubią funk, jeszcze inni nie mogą żyć bez breakbeat'ów. Każdy sam
musi znaleźć to, co mu najlepiej wchodzi i "nie ma co się szczypać"
w poszukiwaniu dobrego numeru, bo i tak najgorsza opcja to tańczenie
bez jakiejkolwiek muzyki.
Decó
(SSS)










