Z
Dugim spotkałem się w Krakowie, przy okazji jednej z jego nielicznych
wizyt w Polsce. Urodził się w Żorach od póltora roku jednak mieszka
w Amsterdamie. Był założycielem najbardziej znanej swego czasu ekipy
indywidualistów za Śląska, South Beats Crew. Oto wynik tej miłej pogawędki.
Ile
lat zajmujesz się tańcem?
No
więc zacząłem w 1996 roku, co daje nam 7 lat.
W
jakich składach tańczyłeś?
Jak
zaczynałem jeździłem do Jastrzębia Zdrój, gdzie tańczył Graff, oni
mieli swoją nazwę Bronx Rock Robot, to było śmieszne, old schoolowe.
Później w Żorach założyliśmy z Remem South Beats Crew do której dołączyli
Ptaku, Piter, Maciora, Hiszpan, Jeżol, Werni i Pasik.
Powiedz
coś o sukcesach SBC.
W
Wiśle na Breakers Revenge 2000 zajęliśmy oficjalnie czwarte miejsce,
a nieoficjalnie trzecie miejsce:), tak nam powiedziało jury(Broken
Steps, Sonic Squad, Sali). W Kraśniku 2000 wygraliśmy pierwsze miejsce
i to była ostatnia impreza na jakiej zatańczyliśmy. Nie wiem, trudno
mówić o sukcesach... Dla mnie sukcesem jest to, że wyrwałem się z
takiego małego miasteczka i przetrwałem tańcząc. Reszta ludzi którzy
tam zostali gdzieś się zagubili, chyba przez to, że przestali tańczyć.
Tak naprawdę, żeby coś osiągnąć musisz cały czas mieć jakieś hobby,
zainteresowanie, wtedy możesz coś osiągnąć. Jeśli je masz, możesz
iść dalej do przodu i w pewnym momencie dochodzisz do wniosku, że
osiągnąłeś jakiś sukces.
Co
zatem teraz dzieje się z tą ekipą?
Ogólnie
z tego co wiem, z tych ludzi, którzy wcześniej tańczyli czasem przychodzą
na trening Ptaku i Pasik... To się rozleciało, chłopaki pozakładali
jakieś nowe grupy, zaczęli uczyć młodych ludzi. SBC tak naprawdę już
nie istnieje.
Czym
zajmujesz się w Holandii?
Do
tej pory ogólnie to zajmujemy się tańcem. Mamy dużo pokazów dla sklepów
sportowych, dużo tańczymy na ulicy, przez całą jesień i wiosnę mieliśmy
kontrakt z teatrem, gdzie robiliśmy show dla dzieci ze szkół, takie
coś. Teraz nasza sytuacja troszeczkę się pozmieniała, na razie nie
wiem co będzie dalej.
Dużo
ludzi zajmuje się tam break dance? Tamtejsze składy?
Jest
jedna grupa(w zasadzie była) Just 4 Fun, znana na całym świecie, zaczęli
bardzo, bardzo dawno temu. Ogólnie się rozpada, każdy z nich zajmuje
się profesjonalnie tańcem, jeden z nich Sylwian, tańczy na Broadway'u
w Nowym Jorku. To jest ekipa, która coś tam zrobiła dla b.boyingu
w Holandii, poza tym jest dużo nowych "młodych" grup. Jest
Paulo, który tańczy w Triple X(czy coś takiego) ale nazwy się zmieniają.
Jest grupa Got Skillz, dobrze tańczą, dużo inspirują się Freestyle
Session itd. ale jest naprawdę dobrze, mają dużo pomysłów.
Na
co kładą główny nacisk tamtejsi tancerze, czym się inspirują?
Nie,
co ty... Tak naprawdę, to break dance jest tam za bardzo modny aby
ktoś wyciągnął z tego jakieś inspiracje. Wydaje mi się, że to jest
chwilowe, tańczy dużo młodych, starszych mogę wymienić na palcach
jednej ręki: Sylwian, Magic, Paulo(który tańczył ze Stormem na "B.Boying")
i w zasadzie to wszystko. Młodzi szybko przestają, bo mają dużo innych
zainteresowań.
Niektórzy
w Polsce marudzą na cieniutki poziom tańca. Odwiedzasz nieraz nasz
piękny kraj, mniej więcej śledzisz co się dzieje, jak Ty byś to ocenił
w porównaniu do Holandii?
Ostatnio
byłem na Kontroli Stylu Krk i byłem zaskoczony, bo to przecież świetnie
wyglądało, jestem bardzo zaskoczony. Tam podchodzą do tego bardziej...
wiesz, ściema. Uczą się tego co jest modne, a nie potrafią się tak
naprawdę zakręcić nawet na tyłku. Idą do sklepu, kupują najnowsze
ciuchy,takie jak na kasetach(BOTY itd.) i tyle. Żeby ktoś zrobił zwykłe
bary, najprostsze... Mówię ci, może z 10 osób to robi. Same freez'y,
jedna ręka, łokieć, to co jest modne.
Czy
holenderscy tancerze znają polskich b.boys?
Nie,
nie znają. Kiedy oglądali materiał, jaki przywiozłem z Kontroli Stylu
Krk byli zaskoczeni, nie spodziewali się tylu dobrych power moves.
Może tanecznie w Polsce nie jest tak dobre jak tam, chłopaki próbują
up rock'i(to podstawa), tu jest tego mało ale za to są umiejętności.
W Amsterdamie jest taniec ale nie ma umiejętności, w Polsce jest odwrotnie.
Według
Ciebie jak jest lepiej?
Trudno
powiedzieć... Jeżeli zaczynasz(tak jak my) od umiejętności, to uczysz
się dużo numerów, jeżeli od tańczenia, to nagle okazuje się, że nie
chce ci się robić np. barów, bo musisz je "łupać" na okrętkę.
Z
kim tańczysz, macie jakiś stały skład czy raczej wszystko działa na
zasadzie "chwilowych kooperacji"?
Ogólnie
zależy jak do tego podejść. Pracujemy we trójkę: ja, Remo i Mariusz
(K-K), z nami tańczy Magic ale to uważam za pracę. Tańczę z Remem,
Piter przychodzi na treningi jak ma czas.
Powiedz
mi coś o b.boy contestach, są jakieś godne uwagi?
Najwięcej
imprez jest w Rotterdamie, to nowe miasto, które wygląda jak wielkie
getto. 90 % ludności to murzyni, prawie wszyscy tańczą lub rymują,
ogólnie zajmuja się hiphopem, bo nie ma co do roboty. Tam są największe
szczury w Europie:))) Większość ciekawych imprez odbywa się właśnie
tam, są to "międzynarodówki" podzielone na walki grup, 1
na 1, footworki, power, takie rzeczy. Są też luźne jam'y, gdzie tańczą
wszyscy, trzydniowe imprezy, gdzie jest wszystko.
Bierzecie
udział w jakiś konkursach?
Zależy
w jakich, jak widzę konkurs, który przypomina bardziej festyn miejscowy,
to nie za bardzo. Tak naprawdę nie chodzi o to, żebyśmy tam tańczyli
ale żeby przyszli ludzie, a organizatorzy zrobili na tym kasę. Ja
mam gdzieś taką imprezę, wolę sobie potańczyć na treningu, na jam'ie
z Vagabonds, ze Stormem i takie rzeczy. Wzięliśmy udział w Spin Off
ale ogólnie to niewypał. Walki były tak krótkie, że każdy z nas ledwo
zdążył wyjść po razie:) daleko nie zaszliśmy.
Co
myślisz o BOTY?
Na
początku to była świetna impreza, myślę, że do 95, 96 roku. Odkąd
zaczęła się w to wdzierać Viva i MTV, uważam ją za kompletne dno.
Teraz już nie mam ochoty tego oglądać, bodajże od dwóch ostatnich
edycji nie jestem w temacie.
Pamiętam,
że zanim wyjechałeś kręciłeś dużo power moves, jak to wygląda teraz,
co się dla Ciebie liczy?
Każdy
z nas ewoluuje w pewien sposób, zaczyna tańczyć, uczy się barów i
w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że tak naprawdę ważniejsze
jest to albo powinien nauczyć się tego. Widzisz innych co robią, wpada
ci to do głowy i zaczynasz inaczej myśleć. Kładę nacisk na to, by
robić coś oryginalnego, to samo dotyczy power moves. Nie próbuje się
uczyć łączeń typu koła-bary, bo wolę to zrobić z jakąś inną kombinacją,
tzn. chcę zrobić coś swojego. Nie mówię, że figury są złe, dużo ludzi
myśli, że jak ktoś tańczy styl, to powery są złe, nie jest tak. One
są bardzo ważne, tylko trzeba je robić w sposób oryginalny, całkiem
inaczej, nie tak jak wszyscy. To samo jeżeli chodzi o styl, nie będę
robił "łokciówek", o których wcześniej mówiliśmy, tylko
chcę stworzyć coś swojego. Jak patrzysz na Ken Swift'a, który tańczy
od czasów Beat Street(dla mnie najdłużej tańczący gość), na Remind'a,
na Kamel'a, na Ivan'a czy takich ludzi, widzisz, że oni robią coś
oryginalnego. Każdy z nich robi power ale to jest "ich power",
każdy tańczy styl ale całkiem inaczej. Patrzysz na całe Style Elements,
których jest 6 czy 7 osób i każdy robi to inaczej. To jest najważniejsze.
Fascynujesz
się old school'em, powiedz coś na ten temat.
Żeby
zrozumieć new school, musisz zrozumieć old school, no nie? Żeby umieć
pisać, musisz znać alfabet, to jest normalne w każdej dziedzinie,
nie tylko w break'u, tak samo w rymowaniu, graffiti... Żeby zrozumieć
teraźniejszość musisz zrozumieć przeszłość. Tak samo ja, zacząłem
tańczyć, bo zobaczyłem Beat Street ale wiesz, nie mogę zatrzymać się
i robić cały czas to, co wtedy. Świat idzie do przodu, nie możesz
zostać w old school'u, bo zostaniesz daleko i nigdy tego nie dogonisz,
musisz cały czas iść do przodu, tworzyć coś nowego. Z old school'u
możesz jednak wyciągnąć dużo inspiracji.
Słyszałem,
że do Holandii zjeżdża się dużo znanych osobistości świata break dance?
Dużo
ludzi... Co rok na wakacje przyjeżdża Storm, ma podpisany kontrakt
na pokazy w klubie Paradiso. Ostatnio był Kamel, którego niestety
nie widziałem, w Melweg byli ponoć Rock Steady L.A., grupa Ken Swifta,
która rymuje. Często pojawiają się Sonny i Kujo z Soul Control, dużo
ludzi z Francji(Vagabonds jest ogólnie co miesiąc) i z Niemiec.
Powiedz,
jakich interesujących ludzi poznałeś?
Najbardziej
interesująca osoba, jaką poznałem bliżej, to Storm. Był w zeszłym
roku, zobaczył nas na ulicy jak rozkładamy kartony. Spojrzał tak niepewnie,
zadzwonił po resztę i wpadła cała ekipa z Francji i Niemiec obejrzeć
nasz show. Spodobał im się nasz występ, dużo wtedy rozmawialiśmy.
Kiedy przyjechali w te wakacje, Storm przyszedł znowu, już wiedział,
że jesteśmy, no i ogólnie podczas jego pięciodniowego pobytu codziennie
spędzał z nami czas, przychodząc na ulicę, oglądając i fotografując
nasz show, trochę tańczył. Niesamowita osoba, trudno coś powiedzieć...
Jak opowiadałem mu o wszystkich kasetach z nim, które mamy do dziś
i oglądamy, o tym, że każdego, kogo znam zaczął tańczyć, dzięki niemu,
jego programowi na Vivie(Freestyle), był strasznie zaskoczony i nie
spodziewał się, że będzie to miało taki wydźwięk. Dowiedziałem się,
że wszystko, co robił w telewizji, to z czystej zajawki, nie brał
za to ani grosza, robił to jedynie po to aby promować b.boying. Jego
udział w organizacjach BOTY był darmowy, nie brał za to kasy!
Jego
przyjazd był związany z festivalem tańca w Amsterdamie, opowiadałeś
mi o dość nieprzyjemnym incydencie podczas imprezy...
Tak,
podczas imprezy zorganizowane były walki 1 na 1, brał w nich udział
bardzo kiepski b.boy z Rotterdamu... Storm stał obok, przyglądając
się wszystkiemu, w pewnym momencie ten kiepściak zamiast walczyć z
tym, z kim powinien, zaczął do niego pokazywać jakieś dziwne rzeczy,
jechał battle moves i jakieś dziwne wrzuty. Nie wiem co się stało
ale Storm strasznie się zdenerwował, pierwszy raz go takim widziałem.
Nie powinien się tak przejmować, to był jakiś idiota, który wyzywał
go na pojedynek. Poczekali do końca imprezy, DJ puścił płytę, wyszli
na scenę i koleś się po prostu zbłaźnił. Dostał w dupę po całości,
trzy wyjścia wystarczyły wszystkim, żeby to zobaczyć. Pod koniec,
około godziny 18.00 okazało się, że Storm wylądował w szpitalu, coś
mu się stało z mięśniem szyjnym, naderwany chyba, tańczył bez rozgrzewki.
Z poważną kontuzją został przewieziony do Berlina. Wysłał nam SMS
z pozdrowieniami, napisał, że miło spędził czas i pomimo wszystko
cieszy się z pobytu.
Wspomniałeś o tancerzach, których cenisz, którzy skręcili jakby w
stronę sztuki wysokiej czyli związali się z teatrem, z działalnością
artystyczną, no i na pewno część tancerzy pozostała na ulicy, co o
tym myślisz?
Ja
jestem na razie na takim etapie, że nie chciałbym mieć z tego w przyszłości
pieniędzy, zarabiać na tym. Chciałbym to robić cały czas dla zabawy,
tak jak to było kiedyś zrobione. Ludzie to wymyślili, bo mieli z tego
niezłą zabawę. Tak naprawdę jeżeli idziesz do teatru, to odrywasz
się od prawdziwego b.boyingu. Jesteś skupiony na tym, że to twoja
praca i uczysz się tego co ci ludzie każą robić, robisz to ale to
już nie jest b.boying, no nie?
Wtakim
razie uważasz, że w teatrze nie można się realizować, nie jest się
wtedy kreatywnym?
Można,
na pewno można... Ale ja mam takie podejście, że breakdancing to jest
100% kultura hip hop. To jest pewna forma sztuki ale dla mnie to b.boying.
Chciałbym mieć w przyszłości firmę i w ten sposób zarabiać kasę, a
tak naprawdę tańczyć sobie na ulicy, jeździć na imprezy dla zajawki,
walczyć. Chciałbym realizować się w tym, co robię i robić to, na co
mam ochotę. Tańczenie w teatrze jest spoko, sam to lubię ale w pewnym
momencie nie możesz robić tego co chcesz. Znasz Sylwiana(Just 4 Fun),
masz tu dokładny przykład: tańczy od dziesięciu lat w teatrze i czasem
mówi, że ma tego dość. Nie ma czasu iść na trening, pojechać na jam,
a on tego potrzebuje, bo tak zaczynał. To jest właśnie ten ból...
Dużo jest takich ludzi, nie tylko w break'u, w rymowaniu też. Weźmy
na przykład Fat Joe, robi komercyjne rzeczy, żeby mieć z tego pieniądze,
a są też tacy ludzie jak Krs One, który robi to tak, jak zaczął. Jest
strona internetowa jego organizacji Temple Of Hip Hop, tam są takie
rzeczy napisane o tym, czym oni się zajmują, że ciarki mi wychodzą,
kiedy to czytam. Wiesz, on nie ma willi, samochodów, cały czas żyje
tak, jak kiedyś, wystarczają mu zwykłe rzeczy. Ma żonę, dzieci i robi
to, co kocha. Próbuje uratować całą kulturę, bo ona nagle zaczyna
się rozpadać...
Nie chciałbym b.boyingu wykorzystywać w celach komercyjnych. Wiesz,
ja nie mówię, że to jest złe. Możesz mieć z tego pieniądze, bo co
masz robić innego w takim kraju jak w Polsce? Całe życie poświęcasz
na taniec i w pewnym momencie stajesz przed takim pytaniem, co tu
zrobić? Skąd wziąść pieniądze, z czego żyć? I musisz z tego żyć.
Wspominałeś
o kulturze hiphop, myślisz, że jest z nią źle?
Tak...
Myślę, że we wszystko wtrącają się wielkie pieniądze, każdy to powie...
Komercja niszczy wszystko!
Jak
myślisz, w którą stronę to się rozwinie?
Niewiem...
Są tacy ludzie w Stanach jak Krs One, Afrika Bambaataa, Crazy Legs,
GrandMaster Flash, Kool Herc, którzy próbują to uratować, zjednoczyć.
Coś tu się rozwaliło, wiesz rap jest rapem, break jest całkiem czymś
innym, graffiti w ogóle nie ma z tym nic wspólnego... Nie ma tego
tak, jak kiedyś. Jak była impreza hiphop, to było wszystko, wszystkie
elementy. Teraz nie zawsze to idzie w parze.
Twoje
inspiracje?
Dopiero
teraz tak naprawdę zacząłem widzieć z czego powinienem czerpać. Kiedyś
opierałem się na tańcu, np. patrzałem na Storma i z tego czerpałem.
Teraz szukam innych sposobów, oglądam ludzi jak chodzą po ulicy itp.
Myślisz,
że polska sztuka ludowa mogłaby być inspiracją, np: kujawiaczki i
inne polki?
(śmiech)Przejdźmy
do następnego pytania(śmiech).
Twoi
faworyci?
Ken
Swift, Remind, Kamel, Storm, Ivan, Crumbs(chociaż nie do końca).
Masz
zamiar wrócić do Polski?
Trudne
pytanie(śmiech). Problem polega na tym, że jak wrócę w tej chwili,
to nie mam tu co robić. Muszę iść do pracy, przynajmniej w takim mieście
z którego pochodzę. Na razie mieszkam w A'damie i staram się aby tam
było mi dobrze.
Pozdrowionka?
Całą
Stylową Spólkę Społem(śmiech), Kasię, Żory, Kielce i to wszystko!
Dzięki
za rozmowę.
Dzięki!